Rzut okiem
PORTAL KULTURALNY

Rzut okiem

Zobacz trendbook


W tym roku mijają 42 lata od ukazania się po raz pierwszy książki-manifestu “Uczyć się od Las Vegas”.
Książki przełomowej, bo wzbudzającej od momentu opublikowania żywiołowe dyskusje w gronie amerykańskich architektów, początkowo zupełnie nie akceptujących stanowiska Roberta Venturiego, Denise Scott Brown i Stevena Izenoura. W Polsce książka ukazała się w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Karakter i była już na naszych łamach recenzowana (mgzn.pl... ). Wspominamy o tym ze względu na zeszłoroczny wywiad z Denise Scott Brown opublikowany na stronie designersandbooks.com. Architekt i planistka, żona Roberta Venturiego, opowiada o tym, z jakim dystansem patrzy na swoje rewolucjne dzieło. Także studenci, według jej słów, nie czytają już dosłownie książki, tylko uczą się pewnego warsztatu pracy – szukają intelektualnych wyzwań, mierzą się z trudnymi warunkami społecznymi i wyrysowują z tego piękne rzeczy. Scott Brown odnosi się także do ataków na jej męża, któremu wyłącznie miałyby przypadać nagrody – od czasów Pritzkera Venturi odmawia przyznawania laurów tylko jemu. Architekta opowiada również o swojej praktyce edukacyjnej, perypetiach związanych z wyniem książki i problemach wydawniczych. Zależało jej na odpowiednim przygotowaniu graficznym książki i przyciągnięciu w ten sposób czytelników, bo jak mówi: ‘I think many architects have books but don’t open them’.
Cały wywiad dostępny jest pod adresem:
mgzn.pl... KN [link]


Publikacja reportażu? Prosta sprawa.
Mariusz Szczygieł na swoim blogu radzi wszystkim aspirującym reporterom, co zrobić, by trafić na łamy poczytnych polskich gazet i tygodników. Autor poczuł się zobowiązany udzielić pomocy ze względu na wielość próśb kierowanych do niego o załatwienie pracy czy umieszczenie tekstu w gazecie. Z sześciu przedstawionych przez pisarza wskazówek można wyciągnąć wniosek, że najważniejsze jest to, jak zatytułuje się temat reportażu – to ma przyciągnąć wzrok redaktora przeglądającego swoją skrzynkę mailową. Tekst na samym początku wyglądał jak parodia wszelkich kącików z poradami w tygodnikach dla pań, jednak Mariusz Szczygieł całkiem na poważnie traktuje swoje drobne rady. Być może jednak komuś pomogą, zamieszczamy link do wskazówek reportera: mariuszszczygiel.com.pl... . KN [link]


Stało się! Wydawnictwo Czarne zyskało komercyjnego braciszka.
15 stycznia do księgarń trafią pierwsze tytyłe oficyny Black Publishing, która "będzie wydawać literaturę komercyjną najwyższej próby". W ofercie Black „znajdą się poruszające historie miłosne, sagi rodzinne, odważne i zabawne książki erotyczne, fascynująca literatura faktu. Będą to tytuły zróżnicowane, tak jak gusty czytelnicze Polaków, ale zawsze wciągające do ostatnich stron”.
Na pierwszy ogień Black przygotowało „Czas motyli” Juli Alvarez w tłumaczeniu Barbary Sieradz oraz „Suchą sierpniową trawę” Anny Jean Mayhew w tłumaczeniu Pawła Lipszyca.
Czy tzw. literatura komercyjna w wydaniu Black Publishing będzie słynąć z dobrze zaprojektowanych okładek, jak przyzwyczaiło nas do tego Wydawnictwo Czarne? Czy anglojęzyczna nazwa wydawnictwa, nawiązująca kolorystycznie do Czarnego, to takie puszczenie oka do czytelnika? Z zaciekawieniem będziemy śledzić "black-premiery" i o tych rzeczywiście wartościowych Was, drodzy czytelnicy, zawiadamiać. blackpublishing.pl... PW [link]


Znamy plany wystawowe warszawskiego Muzeum Narodowego na najbliższe lata.
Wraz z nową szatą graficzną MNW pojawiły się informacje o planowanych wystawach. Oprócz wielkiej retrospektywy Aleksandra Gierymskiego, która zacznie się już w marcu, będziemy mieli szansę obejrzeć inne wystawy znakomitych polskich malarzy. Za rok ma się otworzyć nadal owiana tajemnicą wystawa Olgi Boznańskiej. Końcówka roku 2015 przyniesie ekspozycję poświęconą Tamarze Łempickiej. Wedle informacji zdobytych przez MAGAZYN prezentowane dzieła będą pochodzić z uznanych kolekcji zagranicznych. W 2016 roku odbędzie się problemowa wystawa poświęcona wybitnemu akademikowi - Henrykowi Siemiradzkiego. W jej ramach wystawiane będą płótna pochodzące ze zbiorów warszawskich, krakowskich, a także z Rosji oraz Ukrainy. W marcu 2015 roku odbędzie się w Chińskim Muzeum Narodowym prezentacja sztuki polskiej o tytule "Skarby z kraju Chopina w Pekinie". Do Chin pojadą wybrane obiekty malarstwa, rzeźby, rzemiosła artystycznego czy plakatu - od średniowiecza do współczesności. Hasło "Chopin" pada w tytule ze względu na wielką popularnośc kompozytora w krajach azjatyckich. Z pewnością znajdzie swoje odbicie w koncepcji wystawy. Po "Wywyższonych" z 2012 roku przyjdzie pora na kolejną część trylogii wystawienniczej. "Poniżeni" rozpoczną się w w maju 2015. więcej informacji o terminach wystaw: www.mnw.art.pl... TD [link]


Wielki powrót jednego z największych klasyków w historii kinematografii.
31 stycznia na ekrany kin wejdzie zrekonstruowany cyfrowo, bliski oryginalnej wersji, „Pancernik Potiomkin” Siergieja Eisensteina z 1925 roku. Pierwotnie miał być to film propagandowy, nakręcony z okazji 20 rocznicy wybuchu rewolucji. Jednak za sprawą zdjęć Eduarda Tissego oraz doskonałego montażu, jest to obraz, który stał się ważną pozycją w kanonie sztuki filmowej. Film także współcześnie wzbudza emocje poprzez oryginalną muzykę symfoniczną Eduarda Meisela i liczne zbliżenia twarzy pojedynczych ludzi. Scena na schodach odeskich jest chyba najczęściej przytaczanym przykładem doskonałej konstrukcji budowania napięcia. Każdy szanujący się kinoman prawdopodobnie dobrze zna tę niesamowicie dynamiczną sześciominutową sekwencję, ale czy obejrzał ten film w całości? Teraz ma ku temu świetną okazję. MM [link]

Debiut literacki - a na co to komu? Ciekawego wywiadu na łamach kwartalnika Res Publica Nowa udzielił Justynie Czechowskiej (rocznik '79) Xavery Stańczyk (rocznik '85). Lampa i Iskra Boża właśnie wydała jego tomik poetycki pt. "Skarb piratów".
"Wytraciło się społeczne oddziaływanie słowa poetyckiego i przenikanie fragmentów wierszy do mowy potocznej" - powiedział Stańczyk. Zaznaczył jednocześnie, że nie przekonują go argumenty z serii "to skutek spadku czytelnictwa, społecznej ignorancji, prostactwa i tak dalej", ponieważ "przebijają przez nie roszczenia inteligencji do narzucania innym własnego gustu, własnych wzorców kulturowych i systemów aksjologicznych".
Na pytanie czy może nie bierze się to stąd, że kody młodszego pokolenia nie sa rozumiane, ponieważ nie odbiera się tak samo świata/sztuki/kultury, Stańczyk odpowiada, że młodzi "mówią słowami memów i virali, za którymi nie nadążamy (...). Problem w tym, że jako społeczeństwo daliśmy sobie wmówić, że w nowej rzeczywistości pisarze, artyści i filozofowie są mniej potrzebni niż maklerzy, prawnicy, menedżerzy i coache". Autor "Skarbu piratów", podkreśla, że "dwadzieścia lat temu setki młodych ludzi wydawały własne art ziny i książki na ksero, z przekonaniem, że warto dzielić się z tym innymi osobami", że były to projekty śmiałe, zbierające pasjonatów, traktujących o popkulturze z alternatywnym sznytem. Teraz jest internet.
W swoim debiutanckim tomiku porusza zagadnienia dotyczące zmieniającej się Warszawy: "w przestrzeni znikają miejsca niezależne, undergroundowe albo po prostu małe, lokalne a zastępują je korporacyjne sieciówki albo lokale luksusowe dla klasy średniej." Te procesy komercjalizacji itd., są zdaniem Stańczyka "widoczne na ulicach Warszawy i toczą się też w różnych sferach kultury; kurczy się obszar dla tego, co inne, osobne, słabsze, nastawiopne na zysk."
Przywoływano słowa Edwarda Abramowskiego o związkach przyjaźni - "tylko rozwojem przyjaźni można można mierzyć rozwój społeczny, że to dobrowolna solidarność wolnych jednostek tworzy silne, moralne społeczeństwa." Dla Stańczyka owe "więzi przyjaźni" stanowią warunek sine qua non istnienia oddolnej, opartej na wolności kultury.
Dla tych, których rozmowa ze Stańczykiem zainteresuje, naturalnym krokiem będzie sięgnięcie po "Skarb piratów". PW [link]

Marcin Dorociński w przebraniu baletnicy, Julia Kijowska w punkowym makijażu z kolczykami w nosie? Spokojnie, to tylko kadry z nowego filmu Jana Jakuba Kolskiego o dźwięcznym i tajemniczym tytule „Serce, serduszko i wyprawa na koniec świata”, do którego zdjęcia zakończone zostały w listopadzie. Reżyser takich filmów jak „Historia kina w Popielawach”, „Pornografia” czy „Wenecja” mówi, że jego najnowsze dzieło to „historia o tym, jak marzenia potrafią zmienić rzeczywistość”. Twórczość Jana Jakuba Kolskiego wyróżnia się nostalgią i enigmatycznością, które można dostrzec w większości jego filmów. Ten nurt ma być utrzymany również w najnowszym projekcie, w którym główną postacią jest 12 – letnia Maszeńka, wychowanka domu dziecka. Kierowana marzeniami o dostaniu się do szkoły baletowej, wyrusza wraz z ulubioną wychowawczynią z Bieszczadów aż nad morze, aby zdążyć na egzamin do szkoły baletowej w Gdańsku. W tej długiej podróży, podczas której muszą przemierzyć całą Polskę, korzystają z wielu środków lokomocji, jak kolejka bieszczadzka, pociąg towarowy, a nawet płyną barką po Wiśle. „Serce, serduszko…” jest swoistym filmem drogi, podróżą, której celem jest spełnienie marzeń i poznanie siebie. Reżyser wyjawił, że Maszeńka jest poniekąd jego odbiciem, ponieważ tak samo jak bohaterka twierdzi, że „jeśli są wystarczająco silne marzenia i idzie się za nimi konsekwentnie, to można zmieniać życie”. Zdjęcia do filmu kręcono w Kazimierzu Dolnym, Łodzi, Gdańsku i Bieszczadach, a konkretnie na terenie Gminy Sanok, której jesienne krajobrazy zachwyciły Kolskiego jeszcze w szkole filmowej, kiedy jako student realizował swój film o polskich parkach i rezerwatach przyrody. Prócz wspomnianych wyżej Marcina Dorocińskiego oraz Julii Kijowskiej, na ekranie zobaczymy w roli głównej debiutującą Marysię Blandzi oraz Maję Komorowską, Gabrielę Muskałę czy Borysa Szyca. Premiera filmu zapowiedziana jest na jesień tego roku.
K [link]


„Ida” rusza do Sundance.
Film Pawła Pawlikowskiego zebrał już do tej pory mnóstwo nagród i wyróżnień na rodzimych jak i zagranicznych festiwalach. Został doceniony również w Stanach, gdzie już niebawem pojawi się w sekcji „Spotlight”, prestiżowego festiwalu niezależnego kina w Sundance. W konkursie „Ida” zmierzy się m.in. z obrazem „Tylko kochankowie przeżyją” Jima Jarmuscha, który był już nominowany do głównej nagrody na festiwalu w Cannes. Warto tutaj wspomnieć o zeszłorocznej edycji, podczas której jury Sundance doceniło polskie produkcje przyznając nagrodę Michałowi Englertowi za zdjęcia do „Nieulotnych” Jacka Borcucha oraz Grzegorzowi Zaricznemu za reżyserię krótkometrażowego „Gwizdka”. Jak będzie w tym roku? Wprawdzie na tegorocznym Sundance nie znajdziemy polskiego pretendenta do nagrody głównej, ale w sekcji „Spotlight” dzieło Pawlikowskiego ma duże szanse. Świadczyć może o tym chociażby umieszczenie „Idy”, obok „Nimfomanki” von Triera, na liście najbardziej oczekiwanych wydarzeń kulturalnych 2014 ("Great Expectations for 2014") przez „New York Times”. W dziale „Film” obszernego materiału, umieszczonym w jednej z najbardziej poczytnych gazet w Ameryce, czterech krytyków filmowych wskazywało na szczególnie obiecujące filmy tego roku. Jeden z nich, A.O. Scott, docenił właśnie „Idę”, będącą według niego "zarówno studium pamięci, jak i aktem pamiętania". Zachwalał on w swym tekście także nostalgiczny klimat opowieści oraz biało – czarne zdjęcia, które sprawiają wrażenie, jakby film nakręcono w latach 60. Dużo pochwał płynących zza oceanu, czy tym razem również polski film zatriumfuje na Sundance Film Festival?
K [link]


Impresjoniści na Walentynki w Bostonie! Od 6 stycznia na stronie Museum of Fine Arts w Bostonie można wziąć udział w niecodziennym głosowaniu.
14 lutego otworzona zostanie wystawa, na którą dzieła wybiorą... internauci. Na ekspozycji Boston Loves Impressionism pojawi się 30 wybranych dzieł spośród 50 wyselekcjonowanych do głosowania (a Boston posiada naprawdę duże zbiory oraz arcydziełą impresjonistów). Obrazy zostały podzielone tematycznie: On the Water, From the Land, Of the People - w tych kategoriiach można oddawać głosy, a pod koniec stycznia czeka nas runda finałowa! więcej informacji: www.mfa.org... TD [link]


Mateusz Kościukiewicz z tytułem Shooting Star 2014! Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie w dniach 8-10 lutego 2014 odbędzie się oficjalna prezentacja 10 europejskich aktorów z tytułem Shooting Star, wśród nich znajduje się Mateusz Kościukiewicz, którego kandydatura została zgłoszona przez PISF.
To już 17. edycja tego programu, utworzonego w celu promocji młodych i utalentowanych europejskich aktorów. Przypomnijmy, że w Berlinie z tytułem Shooting Star pojawiło się już trzech reprezentantów Polski. W 2007 roku była to Agnieszka Grochowska, w 2010 Agata Buzek, a w 2012 Jakub Gierszał. Spośród 24 nadesłanych kandydatur, międzynarodowe jury wybrało 10. Kościukiewicza wyróżniono za rolę w „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej. Jury uzasadniło swój wybór, stwierdzając, że „(…) genialnie udało mu się sportretować bohatera, który z tajemniczego odmieńca przemienia się w szalenie nieprzewidywalną bombę zegarową, przechodząc od błazeńskiej energii do urzekającej tkliwości. Udaje mu się przy tym naszym zdaniem być cały czas przekonującym.” Młodzi ambasadorzy europejskiego kina będą uczestniczyli w licznych warsztatach oraz spotkaniach, a także odwiedzą różne festiwale filmowe. Tytuł ten może być dla nich szansą na realizowanie się na arenie międzynarodowej, jak udało się to poprzednim Shooting Star, jak Rachel Weisz, Carey Mulligan, Mélanie Laurent czy Moritzowi Bleibtreu.
K [link]


Czasy, kiedy gusta muzyczne kształtowaliśmy od małego, z zaciekawieniem podsłuchując tego czym raczyli nas rodzice, puszczający kolejny kasety, CD i winyle, których dźwięki ginęły gdzieś między meblościanką, a drzwiami do kuchni, odeszły w zapomnienie.
Dzisiaj z racji coraz częstszego przenoszenie się z dźwiękiem na słuchawki, a także większej roli muzycznych bibliotek w postaci mp3, wydawać by się mogło, że rodzinna tradycja muzycznej edukacji może odejść w zapomnienie. Na szczęście, na ratunek dzieci w XXI wieku przychodzi sieć Starbucks, która wprowadza na rynek składankę CD o wdzięcznej nazwie „Music for little hipsters”. Dzięki niej każdy rodzic może upewnić się, by jego dziecko zamiast plakatu One Direction na ścianie, mogło od początku wyróżnić się na tle innych mainstreamowych dzieci, sypiąc z rękawa nazwami takich zespołów jak Devo, Beach Boys, czy The Free Design. W zestawie oprócz płyty z muzyką znajdziemy rozkładaną kartę z zabawami i szesnaście kolorowych naklejek. Niestety na tę chwilę płyta nie jest dostępna w Polsce, ale jeżeli jesteście zainteresowani można ją zamówić poprzez internetowy sklep kawiarni. Liczę też, że przy okazji ewentualnej Polskiej premiery lista wykonawców zostanie uzupełniona też o rodzimych artystów. NS [link]


Andrzej Pągowski rysuje kalendarz na Nowy Rok! Artysta i inni ilustratorzy książek dziecięcych stworzyli rysunki do kalendarza „Zdrowie”.
12 artystów, 12 miesięcy i 12 różnych stylistycznie ilustracji, wszystko w temacie zdrowia.
Jest to już trzeci autorski kalendarz artystyczny wydany przez firmę Gedeon Richter. Jego idea wzorowana jest na renomowanym kalendarzu Pirelli jednak materiałem ilustracyjnym są nie zdjęcia, ale grafika. Twórcy skupiają się na obrazie, oraz towarzyszących mu słowach – najczęściej przysłowiach bądź cytatach z literatury. Zeszłoroczna edycja – „Życie” – prezentowana była w Galerii Grafiki i Plakatu w Warszawie oraz wielokrotnie nagradzana.
Autorem styczniowej grafiki oraz jednocześnie pomysłodawcą projektu jest grafik Andrzej Pągowski. Swoją kartkę do kalendarza dołożyli znakomici ilustratorzy i ilustratorki: Bohdan Butenko, Agata Dudek, Emilia Dziubak, Maria Ekier, Elżbieta Gaudasińska, Magdalena Pankiewicz, Paweł Pawlak, Janusz Stanny, Marianna Sztyma, Józef Wilkoń i Aleksandra Woldańska-Płocińska.
Kalendarz objęty jest patronatem Narodowego Centrum Kultury w ramach kampanii "Patrz, jak czytasz. Ilustracje".
SW [link]


Zaczytany jak Szwed.
Najnowsze statystyki wskazują, że w Szwecji, w zależności od wykształcenia, po książkę sięga od 22 do 56% mieszkańców. Tygodniowo.
Serwis "Szwecja dzisiaj" podaje, że w kraju niezmienną popularnością cieszy się najchodliwszy towar eksportowy tamtejszej literatury, czyli kryminały, w tym trylogia Stiega Larssona, która liczy sobie już dziesięć lat. Prócz tego Szwedzi cenią współczesną klasykę jak Jan Guillou czy Jonas Gardell, a także Alice Munro i Augusta Strindberga. Zdecydowanie popularniejsza jest fikcja niż literatura faktu, z wyjątkiem rozchwytywanych biografii m.in. Ingmara Bergmana czy Zlatana Ibrahimovicia.
Co ciekawe, przykład Szwecji pokazuje, że na powszechność czytania dość niewielki wpływ mają ceny książek, które nawet dla przeciętnego mieszkańca są tam stosunkowo wysokie. O systematycznie spadające czytelnictwo w Polsce obwinia się najczęściej wysoki VAT, czy niedofinansowane biblioteki i o ile są to rzeczywiście kwestie, które należy rozwiązać, to nie sądzę by były one dla problemu kluczowe. Być może bardziej niż kwestia finansowa jest to kwestia ilości wolnego czasu i nawyków kulturowych jego pożytkowania. Tylko kto i jak powinien je kształtować?
Więcej informacji: www.szwecjadzisiaj.pl... DS [link]


2013 już za nami.
Naturalną rzeczą jest, że wraz z początkiem Nowego Roku, w Internecie pojawiają się setki podsumowań. Niektóre mniej, a niektóre bardziej warte naszej uwagi. Ja zachęcam do obejrzenia opublikowanego przez New York Times „The Year in Pictures”. Pokaz, ułożony według miesięcy, rozpoczyna się od zdjęcia 15-to letniej Raedy i jej małego brata, tłoczących się z krewnymi w namiocie w Syrii, po tym jak eksplozja częściowo oślepiła dziewczynę. Na koniec zaś widzimy Mnikelo Ndagankulu, owiniętego flagą, spoglądającego ze wzgórza na rodzinny dom Nelsona Mandeli i cmentarz. W międzyczasie NY Times serwuje nam mieszankę fotografii tak różnych, jak różny może być cały rok. Skutki tornad, wojen, zamieszek, przeplatają się ze zdjęciami ze ślubu, meczów, przedstawień, czy krajobrazu Yosemite.
www.nytimes.com...
JK [link]


"My Struggle" – podejrzanie znany tytuł znowu obiega świat.
Nazwę tę (nor. "Min Kamp") nosi sześciotomowy zbiór literackich pamiętników z życia norweskiego pisarza, Karla Ove Knausgårda. W Norwegii tomy były wydawane w latach 2009-2011 i już wówczas zostały ogłoszone książką roku 2010 według norweskiego tygodnika Morgenbladet. W październiku w Wielkiej Brytanii ukazała się dopiero druga część zbioru i wzbudza poważne kontrowersje w świecie literackim. Knausgård opisuje w tej książce bardzo dokładnie swoje życie, od dzieciństwa aż po współczesne lata. Nie pomija intymnych i żenujących szczegółów dotyczących nie tylko jego, ale także jego rodziny i znajomych – możliwe, że to podbija sprzedaż książki. Pojawiają się także kilkudziesięciostronicowe passusy dotyczące jedzenia czy innych mało znaczących domowych czynności. Recenzenci pisali, że byli zarówno znudzeni, jak i zaintrygowani. Knausgårdowi zarzuca się jednak to, że nie jest uczciwy pisząc, że to jedynie relacja z życia. Niektóre sytuacje czy sposoby wykonywania czynności zostały przez niego wymyślone i wobec postulowanej szczerości i prawdomówności, czyli wykluczenia autora i wstawienia na to miejsce sprawozdawcy, następuje tu zgrzyt. Mimo to książka została okrzyknięta współczesnym „Poszukiwaniem straconego czasu”. Póki co, nie słychać nic o polskim przekładzie. KN [link]

Nowy Rok polskiej kinematografii. Podczas wigilijnego spotkania Stowarzyszenia Filmowców Polskich, które miało miejsce 18-go grudnia w warszawskim Sheratonie, odbyła się również gala wręczenia nagród Stowarzyszenia, przyznawanych już po raz siódmy. Statuetki, honorujące szersze spektrum filmowych zawodów, m.in. pracę dźwiękowców, montażystów czy scenografów, zdobyli: Halina Dobrowolska (scenografia: Miś, Dekalog), Marta Kobierska (kostiumy: Jak rozpętałem drugą wojnę światową, Znachor), Mariusz Kuczyński (dźwięk: Bandyta, Lawa…), Jan Laskowski (zdjęcia: Pociąg, Do widzenia, do jutra), Wincenty Ronisz (reżyseria: Żołnierze wyklęci, Poeta nieznany), Jerzy Rutowicz (produkcja: Hydrozagadka, Nie ma mocnych) oraz Stanisław Janicki (krytyka). Przy okazji spotkania Agnieszka Odorowicz, dyrektor PISF, oraz Jacek Bromski, prezes SFP, złożyli członkom – oraz Polskiemu Filmowi – życzenia na nadchodzący rok. Przyłączając się do nich, chcielibyśmy życzyć rodzimej kinematografii artystycznej satysfakcji i komercyjnych sukcesów, wielu krajowych i zagranicznych nagród, pasjonujących historii do sfilmowania przekładanych na świetne scenariusze, młodzieńczej świeżości i rozwagi, jaką niesie ze sobą doświadczenie oraz dojrzałej widowni, świadomie wspierającej polskie kino. W tym roku na ekranach polskich kin zobaczymy m.in. nowe filmy Wojciecha Smarzowskiego i Władysława Pasikowskiego, "Miasto’44" Jana Komasy, "Kamienie na szaniec" Roberta Glińskiego czy "Arbitra uwagi "– pełnometrażowy debiut Jakuba Polakowskiego. Tak więc, kinomani, do siego roku!:)
PC [link]


Najnowsza i ostatnia książka Mariana Pankowskiego, wydana w grudniu przez Ha!art, nie została przez autora zaplanowana.
Składają się na nią opowiadania pisane w latach dwutysięcznych, publikowane wcześniej na łamach pisarskich czaspopism. Książka jest przez to literackim wydarzeniem interpelującym czytleników „Hej, czytajcie mnie, przypomnijcie sobie o autorze!”. Wokół niej zorganizowanych zostało w samym grudniu kilka spotkań, jedno we współpracy z portalem ludzi LGBT queer.pl, inne w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie. Sam Marian Pankowski przez demonstracyjne odrzucenie pewnego sposobu pisania o sprawach narodowych czy związanych z czasami drugiej wojny (sam był więźniem obozów koncentracyjnych) oraz podejmowanie tematów stabuizowanych obecnie jest uznawany za autora transgresyjnego. Między innymi dzięki wprowadzeniu wątków tak zwanej miłości senioralnej mówi się o nim „najmłodszy polski pisarz”. Sposób operowania językiem, czasem wulgarnością, przy opisywaniu tematów, dla których zarezerwowane są wysokie tony patosu, samego Iwaszkiewicza pozostawił w pewnej konsternacji. Zbiór zaproponowany przez Ha!art jest tylko małą próbką twórczości, która nieznającym Pankowskiego da subtelny obraz skandaliczności. To bardzo zgrabne otwarcie furtki do bogatego zbioru, póki co pozostającego literacką ciekawostką. KN [link]


Nie żyje Wojciech Kilar, jeden z najwybitniejszych polskich twórców muzyki klasycznej i filmowej, pianista i kompozytor darzony ogromnym szacunkiem i uznaniem na całym świecie.
Za jego nazwiskiem stoją najważniejsze tematy filmowe kinematografii polskiej drugiej połowy XX wieku: nieśmiertelny polonez z „Pana Tadeusza”, walc z „Ziemi Obiecanej” i muzyka z „Kroniki wypadków miłosnych” Wajdy, walc z „Trędowatej” Hoffmana czy muzyka z filmu „Pianista” Polańskiego. Kilar zapisał się także w pamięci miłośników kina jako twórca ścieżek dźwiękowych do produkcji zagranicznych, takich jak „Dracula” Coppoli, „Portret damy” Campion czy „Dziewiąte wrota” Polańskiego. Był o krok od napisania muzyki do „Władcy Pierścieni”! Dzisiaj myśl o kompozytorze sprawia, że w wyobraźni momentalnie wybrzmiewają tematy niezwykle wyraziste, niosące ogromny ładunek emocjonalny, niekiedy oparte zaledwie na kilku dźwiękach. Twórca oprawy muzycznej do ponad 130 filmów, obdarzony wieloma prestiżowymi nagrodami, zmarł w wieku 81 lat. AC [link]


Orhan Pamuk został nagrodzony międzynarodową macedońską nagrodą literacką Tabernakul.
Podczas konferencji prasowej ogłosił, że skończył już pracę nad najnowszą powieścią „Peculiarity in my mind”, która w najbliższym czasie zostanie wydana. Odnoszac się do sytuacji w swoim kraju powiedział, że pisarze tureccy nie mają problemów ze swobodą wypowiedzi, natomaist natrafiają na problemy, gdy pragną wyjść poza temat inny niż literatura. Przyznał, że parające się fachem dziennikarskim osoby, chętnie informują społeczeństwo o faktycznym stanie rzeczy. Narażone są tym samym na niebezpieczeństwo. „Wolnośc słowa nie jest mocną stroną mego kraju, nie była jednak nią również w przeszlych czasach”.
Ciekawe jest to, jak inteligencja turecka skomentowała wypowiedź noblisty w mediach społecznościowych. Ironiczne określenia jak „Wreszcie! Od dawna chcieliśmy usłyszeć, co Pamuk ma do powiedzenia o polityce, ale przez opary gazu łzawiacego słowa nie docierały z Włoch, gdzie popijał z przyjemnością chianti”. DR [link]

Haszyszowe ciasteczka: pośmiejmy się po świętach! Paulette nie jest typową, dobroduszną staruszką. To zatwardziała rasistka i cyniczka, którą życie nauczyło, że gruba skóra to zbyt mało, aby przetrwać (szczególnie na zasiłku). Kiedy pieniądze ostatecznie się kończą, telefon zostaje wyłączony, a mieszkaniu grozi komornik, szczęśliwym zbiegiem okoliczności Paulette wpada na pomysł niekonwencjonalnego biznesu. Bo któż będzie podejrzewał biedną staruszkę o handel haszyszem? I tak w kraciastej torbie z zakupami, między brokułami a marchewką, Babcia szmugluje kolejne działki – dopóki nie odkrywa, że z pomocą jej kulinarnych talentów można jeszcze udoskonalić biznes. Sprawa zaczyna wymykać się spod kontroli, a nawet dobroduszny zięć-policjant zaczyna zastanawiać się, skąd pochodzą pieniądze na nowe sprzęty i luksusową wycieczkę nad morze.
„Babcia Gandzia” to lekka francuska komedia – jej zaletą są przede wszystkim wyraziste, może nawet nieco przerysowane charaktery, oraz dynamiczny scenariusz. Ciężko oczekiwać po filmie moralnych nauk, bo ma on przede wszystkim bawić – a swoje zadanie spełnia wyśmienicie. To ciekawa i lekkostrawna propozycja na poświąteczną wizytę w kinie – trochę absurdu jeszcze nikomu przecież nie zaszkodziło! PC [link]

Strona 14 z 45
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |