Rzut okiem
PORTAL KULTURALNY

Rzut okiem

Patti Smith w Polsce! Po siedmiu latach nieobecności, ikona punk rocka zawita do Polski. 17 sierpnia w warszawskim amfiteatrze w parku Sowińskiego wystąpi Patti Smith and her Band. Legenda nowojorskiej sceny niezależnej, wokalistka, poetka, malarka i pisarka w jednym, od dekad pozostaje jedną z najbardziej wpływowych kobiet w świecie muzyki. Jej „wpływowość” nie polega jednak na nieustannym okupowaniu wierzchołków list przebojów a inspirowaniu kolejnych pokoleń miłośników muzyki.
Jej książka „Poniedziałkowe dzieci” o jej związku z Robertem Mapplethorpem została wyróżniona m.in. National Book Award oraz przez 37 tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów New York Timesa; właśnie wydane w Polsce „Obłokobujanie” już wzbudza niemałe zainteresowanie. Wszystko to pokazuje ją, jako artystkę wszechstronną i nie spoczywającą na laurach, co tylko wskazuję, że nie porzuciła swych ideałów twórczych i sprawia, że fascynuje kolejne generacje słuchaczy. Nie inaczej jest w Polsce, gdzie znów (nadal?) jest na topie. Można spodziewać się więc, że gdy tylko ruszy sprzedaż biletów, w piątek 28go lutego, rozejdą się wszystkie one „na pniu”. Brace Yourself! Patti is coming!
SK [link]


„Ida” z kolejnym laurem.
Operatorzy „Idy” wyróżnieni przez „Variety”. Amerykański tygodnik „Variety” stworzył ranking „Variety’s 10 Cinematographers to Watch”, w którym wytypował dziesięciu twórców filmowych, na których należy zwrócić uwagę. Wśród nazwisk umieszczonych na liście można znaleźć polski duet operatorów – Łukasza Żala i Ryszarda Lenczewskiego – którzy ogromne uznanie zdobyli po wspólnej pracy przy filmie „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Uwagę „Variety” przykuły w szczególności czarno – białe zdjęcia, które są pewnego rodzaju powrotem do ascetycznych kadrów rodem ze słynnej „szkoły polskiej”. Obaj twórcy podkreślają, że wspólna praca przy „Idzie” była dla nich ogromną przyjemnością i wyróżnieniem, które skłaniało ich do podejmowania ryzyka w kreowaniu znaczącego i autentycznego obrazu. Przypomnijmy, że duet Żal – Lenczewski mają już na swoim koncie spory zbiór statuetek za pracę przy filmie Pawlikowskiego. Złota Żaba, Złoty Lew czy wygrana przyznana przez Amerykańskie Stowarzyszenie Operatorów Filmowych, pomogły zdobyć im rozgłos na arenie międzynarodowej. W tym roku „Ida” jest również nominowana do Orła, przyznawanego przez Polską Akademię Filmową, aż w 10 kategoriach, wśród nich również za zdjęcia. Napełnieni dumą przez nieustanne docenianie polskich twórców za piękno obrazu „Idy”, życzymy tylu Orłów, ile palców u rąk.
K [link]

Nie żyje Paco de Lucía, wybitny gitarzysta flamenco. Paco de Lucía (właśc. Francisco Sánchez Gómez) był jedną z niewielu postaci tego nurtu muzycznego, będącą naprawdę znaną poza swoim środowiskiem. Sławę w mainstreamie uzyskał dzięki występowaniu w trio gitarowym z Alem di Meolą i Johnem McLaughlinem, wychodząc poza swoją stylistykę i łącząc flamenco z muzyką jazzową i jazzrockową. Współpracował też z Chickiem Coreą. Był inspiracją dla wielu znanych i cenionych gitarzystów z wszystkich stylów muzycznych, współpraca z di Meolą stała się przyczynkiem do przerzucenia się na kilkanaście lat tylko na gitarę akustyczną tego ostatniego. Paco de Lucia uchodził za jednego z największych wirtuozów gitarowego flamenco i był też płodnym kompozytorem - zostawił w swoim dorobku ok. 50 albumów jako solista i akompaniator. Zmarł 26 lutego na atak serca. Miał 66 lat. AS [link]


Adam Pańczuk zwyciężył w Pictures of the Year w kategorii Best Photography Book.
Tytuł jego publikacji, “Karczeby”, wiąże się z terminem “karczeb”, czyli trudnym do wyrwania korzeniem drzewa, bardzo głęboko wrośniętym w ziemię. Tym samym mianem na Polesiu i Podlasiu określało się ludzi, którzy żyli zgodnie z rytmem ziemi i tak jak korzeń byli z nią mocno związani. Adam Pańczuk pokazuje tę wieź w serii zaskakujących, pozowanych, czarno-białych portretów mieszkańców wsi, położonych w rodzinnych stronach autora. Publikacja została zaprojektowana przez Anię Nałęcką, a jej integralną częścią są teksty Kazimierza Kusznierowa. Chcecie zobaczyć zwycięską książkę? Warszawiacy mogą przejść się chociażby do księgarni fotograficznej Bookoff na Ogrodową. JK [link]


Polka idzie w ślady Mondriana.
Pod koniec swojego życia mistrz malarskiej abstrakcji geometrycznej, Piet Mondrian, tworzył obrazy inspirowane dynamicznym życiem Nowego Jorku lat 40. Nie wyzbywając się swojej maniery, artysta tworzył kompozycje, przekładające subiektywny stosunek do miejskiej atmosfery na syntetyczny obraz. Nie tak daleko Karolinie Jaklewicz do podobnego pojmowania świata i oddawania swoich odczuć na płótnie. Wrocławska malarka również stara się ukazywać w swojej sztuce to, co w świecie efemeryczne. Odmiennie od mistrza neoplastycyzmu, artystkę pociąga statyka chłodnego, odludnego pejzażu. Pochodząca z północy kraju Jaklewicz, ukazuje swój stosunek do przestrzeni , kondensując barwy, światło i harmonię. Chłodna kolorystyka oraz doskonałe oddanie poświaty, przywodzi na myśl tzw. błękitną godzinę: czas kilkanaście minut po świcie lub przed zmierzchem, moment nasycenia światła niebieskościami oraz jego silnym rozproszeniem. Ponoć jest to najlepsza aura twórcza dla artystów. Jaklewicz wykorzystuje tę atmosferę dla budowy abstrakcyjnej kompozycji, jednocześnie nadając jej nastrój niewypowiedzianej tęsknoty. Jej obrazy z cyklu Północ to próba wciągnięcia widza w tę intymną relację. Każdy, kto chce spróbować poddać się nastrojowi obrazu, powinien się spieszyć - wystawa Jaklewicz we wrocławskiej Galerii Socato trwa tylko do 26 lutego. JH [link]


Sto lat mamy Muminków.
Rok 2014 to setna rocznica urodzin Tove Jansson, która bez bajkowych obchodów obejść się nie mogła. Na stronie poświęconej temu międzynarodowemu wydarzeniu - tove100.com - znajduje się kalendarz spotkań czy wykładów poświęconych twórczości Muminkowej Jansson. Wydarzenia dzieją się od Helsinek przez Frankfurt aż nawet do Kransnoturjinska w Rosji w obwodzie Uralu. Zdarzają się spotkania, w trakcie których można degustować jedzenie Muminków, ale to tylko w Helsinkach. W Polsce obchody także nie przejdą bez echa. W Poznaniu, Warszawie i Krakowie odbędą się seminaria i konferencje związane z przyjazdem Boel Westin, która napisała niedawno wydaną książkę „Mama Muminków” będącą biografią Tove Jansson. Sama Warszawa oferuje rozbudowaną i wielowątkową konferencję poświęconą autorce trolli z doliny. Wykładem wstępnym będzie prelekcja Boel Westin o twórczości Jansson, co będzie być może oprawione anegdotkami, gdyż pisarki się znały. Pełen program obchodów znajduje się na stronie na Facebooku utworzonej przez Wydawnictwo Marginesy: www.facebook.com... . Zapewniamy, że Muminki powrócą i w swoim czasie na magazynowe łamy! KN [link]


Kraków śni o Broadwayu. W dawnym kinie Związkowiec przy ulicy Grzegórzeckiej ma powstać Teatr Variete.
Inwestycja, na którą miasto wyda około trzydziestu milionów złotych, ma zaspokoić zapotrzebowanie krakowian na lekki, głównie muzyczny repertuar.
Teatr ma działać na zasadzie impresaryjnej – bez stałego zespołu aktorskiego, z około dwudziestoosobową ekipą techniczno-administracyjną. Artyści mają być zatrudniani do aktualnie reżyserowanych sztuk, teatr ma zamiar także gościć produkcje krajowe i zagraniczne. Dyrektor będzie wybierany przez prezydenta miasta.
Średnią cenę biletu szacuje się na (bagatela!) dziewięćdziesiąt złotych. Miasto ma do finansowania teatru dokładać rocznie dwa miliony złotych, co pozwoli na wyrównanie różnicy między szacowanym przychodem (pięć milionów złotych) a wydatkami (obliczanymi na siedem milionów złotych).
Teatr Variete ma gościć gwiazdy, grać spektakle lekkie, cieszące oko i ucho, czyli przedstawienia wyzwalające widza z przykrego obowiązku myślenia. Nie da się ukryć, że inwestycja jest niezwykle potrzeba, szczególnie w mieście, w którym istnieje kilka teatrów grających podobny, komediowo-farsowy repertuar. Ambitny Kraków pragnie jednak posiadać swój Broadway więc będzie go miał. Nawet za cenę trzydziestu milionów, które można byłoby spożytkować na wsparcie wysokoartystycznych przedsięwzięć.
KW [link]


Jeśli w ciągu następnych tygodni będziecie mieli okazję być w Paryżu, nie możecie przegapić wystaw tymczasowych w Centre Pompidou.
Najlepiej zaopatrzyć się w kubek kawy i stanąć w kolejce już około 10:30, pół godziny przed otwarciem. Mi mimo takiego zabiegu nie udało się uniknąć tłumów. Mimo tego – warto. W Galerie 2 znajdziemy przekrój przez twórczość Henri Cartier Bressona, złożony z ponad 350 odbitek, filmów, rysunków, wycinków z gazet i innych archiwalnych materiałów. W Galerie 1 już nie tak długo, bo do 3 marca, znajduje się wystawa „Le surrealisme et l’objet”. Radzę wybrać się tam z trzeźwym umysłem, chyba, że chcecie utonąć w marzeniach sennych, które pozostawił po sobie Dali, Picasso, Man Ray, Cindy Sherman i wielu innych. Ja wyszłam z Centre Pompidou zachwycona, a jednocześnie przepełniona lekkim uczuciem niesprawiedliwości – kiedy u nas w obrębie jednego budynku będzie można zobaczyć tak rzetelne, ciekawe, świetnie zaplanowane wystawy? JK [link]


Co by było gdyby Kerouac zabrał ze sobą w drogę GPS? Gregor Weichbrodt, podszedł do prozy bitnika bardzo praktycznie i w swojej książce oczyścił przygody pisarza z poezji, na której miejsce wstawił bardzo akuratne dane dotyczące jego podróży.
Książka "On the Road for 17527 Mile" opisuje trasę jaką przebył Jack Kerouac z ogromną geograficzną dokładnością - a to wszystko dzięki pomocy Google Maps. Weichbrodt połączył ze sobą wszystkie miejsca, które odwiedził Sal Paradise i udało mu się uzyskać przybliżoną rzeczywistą trasę włóczęgi bohaterów biblii Beat Generation. Używał do tego Google's Direction Service. Według literackich badań niemieckiego studenta Google wskazało konkretne dane: oprócz odległości jaką przebył Kerouac, można również obliczyć ile czasu spędził podczas swojej wędrówki - jest to, jak uważa Weichbrodt, 272.26 godzin. Autor tego wydawnictwa sam sfinansował wydanie swojej książki w Zurychu i sprzedał jak dotąd... sześć kopii.
"Dla mnie jest to koncept, idea. To dziwne w jak racjonalny sposób podchodzimy do podróżowania i odkrywania świata," pisze autor "Jeśli Kerouac miałby GPS, pewnie czułby się bardziej skrępowany. Niewątpliwie przeszkadzałoby mu w odbiorze świata ciągłe poleganie na wyznaczonych przez system trasach itd." Weichbrodt ciągle eksperymentuje z tekstem, a książka opisująca trasę bohaterów "W drodze" to nie jedyne zrealizowane przez niego konceptualne przedsięwzięcie - jest również autorem dramatyzacji ostatniego odcinka niemieckiego Top Model. Może jeszcze o nim usłyszymy? Kto wie? GL [link]

Polskie książki goszczą w Indiach. W New Delhi rozpoczęły się Międzynarodowe Targi Książki, których Polska jest gościem honorowym.
22. edycja New Delhi World Book Fair ze specjalnym udziałem Polski uświetni obchody 60. rocznicy nawiązania polsko-indyjskich stosunków dyplomatycznych. Targi odbywają się w Pragati Maidan Exhibition Center.
Na targach odbędzie się premiera tłumaczonej na język hindi książki dla dzieci "Mały Chopin" Michała Rusinka, a także zaprezentowane zostaną wydane w hindi "Szachinszach" Ryszarda Kapuścińskiego, "Szafa" Olgi Tokarczuk i "Opowieści galicyjskie" Andrzeja Stasiuka. Będzie można zobaczyć kilka wystaw: przygotowaną we współpracy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polskiego Instytutu w Indiach i Instytutu Książki ekspozycję "Poeta reportaży. Ryszard Kapuściński, 1932-2007", przegląd ilustracji z książek dziecięcych "Dziwny Świat: 20 polskich ilustratorów" oraz wystawę "Kraków - miasto literatury UNESCO".
Do New Delhi zostało zaproszonych sześcioro polskich autorów: Joanna Bator, Jacek Dehnel, Olga Tokarczuk, Michał Rusinek, Wojciech Jagielski i Małgorzata Gurowska - ilustratorka.
SW [link]


Czy powinna istnieć polska kolonia na Marsie? Jak być kobietą w nowej Polsce? Jak być artystą w nowej Polsce? Co powinniśmy umieścić w nowym Muzeum Żydowskim? Pytanie te zostały postawione w ramach pierwszej, indywidualnej wystawy Marthy Rosler w Polsce.
Ta amerykańska artystka zagości w CSW wraz z projektem: „Poradnik dla zagubionych: jak odnieść sukces w nowej Polsce” . Jest on skoncentrowany na codziennych realiach życia w Polsce. W kręgu zainteresowań aktywistki leżą kwestie społeczno-polityczne rozpatrywane z perspektywy kobiecej. Projekt składa się z debat, spotkań i performansów z udziałem aktywistów. Wystawa będzie stawać się na oczach widza, który stanie jej współautorem. W galerii pojawi się Ściana Demokracji, na której każdy będzie mógł zamieścić swoją sugestie. Socjologiczne podejście do sztuki ma na celu uwidocznienie istniejącej sieci powiązań różnych procesów społecznych. Czy sztuka może sprowokować do otwartych, konstruktywnych debat poprzez formułowanie zbiorowych i indywidualnych odpowiedzi? Czy Polacy jeszcze potrafią rozmawiać o zastanej rzeczywistości?
OW [link]


Warszawa czyta "Niewidzialne miasta".
Czytelnicy i czytelniczki wybrali książkę, która zostanie bohaterką drugiej edycji akcji Warszawa Czyta – będą to "Niewidzialne miasta" Italo Calvino. Zbiór krótkich, jednostronicowych opowieści, w których Marco Polo wyjaśnia Kubłaj-Chanowi czym jest miasto, zaintrygował czytelników przede wszystkim podobieństwem wizji przedstawianych przez autora do rzeczywistości warszawskich ulic. W uzasadnieniu organizatorzy akcji napisali, że książka ta "pokazuje, czym może być to miasto. Albo czym bardzo nie chcielibyśmy, żeby było. Wybraliśmy tekst, który dzięki swojej fragmentaryczności pozwala na liczne interpretacje". "Niewidzialne miasta" w rywalizacji o najważniejszą książkę Warszawa Czyta pokonały "Małe lisy" Justyny Bargielskiej, "Zaczyn" Filipa Springera i "Zaduszki" Rutu Modan. Tegoroczna edycja Warszawa Czyta odbędzie się w dniach 14-18 maja 2014 roku. Organizatorzy zachęcają do przyłączenia się do tworzenia programu tegorocznego wydarzenia. Zeszłoroczne, poświęcone "Cwaniarom" Sylwii Chutnik, obfitowało w liczne panele dyskusyjne, spotkania z autorami, wspólne czytania czy targi książek i czasopism. warszawaczyta.org... MM [link]


Ty decydujesz do kogo trafi Orzeł! Już za niecały miesiąc, 10 marca, odbędzie się ceremonia wręczenia Polskich Nagród Filmowych Orły 2014.
Prestiżowe nagrody rozdawane są w 18 kategoriach, a jedną z nich jest Nagroda Publiczności. Jeżeli jesteś użytkownikiem Filmwebu, to masz niepowtarzalną okazją, aby wybrać tegorocznego zwycięzcę spośród trzech nominowanych przez Polską Akademię Filmową obrazów, a są nimi: Chce się żyć Macieja Pieprzycy, Ida Pawła Pawlikowskiego oraz Imagine Andrzeja Jakimowskiego. Do 7 marca trwa głosowanie, które wyłoni laureata Nagrody Publiczności, wystarczy jedno przemyślane kliknięcie – wybór należy do Ciebie. Należy pamiętać, że ta nagroda jest dla twórcy chyba jedną z najważniejszych, ponieważ tworzy on swoje dzieło nie dla kogo innego, jak właśnie dla publiczności. Adres strony, przez którą odbywa się głosowanie www.filmweb.pl... K [link]


Znamy zwycięzców Berlinale! Złoty Niedźwiedź powędrował w ręce producentów chińskiego thrillera „Black Coal, Thin Ice” w reżyserii Diao Yinana.
Historia śledztwa prowadzonego przez byłego oficera policji, który zakochuje się kobiecie podejrzanej o udział w serii morderstw, nawiązuje do fabularnych wzorów klasycznych filmów detektywistycznych. Biorąc pod uwagę silną konkurencję, należy przyznać, że wybór jury stanowi w tym roku zaskoczenie. Srebrnego Niedźwiedzia odebrał startujący w konkursie po raz trzeci Wes Anderson, twórca wyróżniającego się gwiazdorską obsadą „Grand Budapest Hotel”. Reżyser pozostał przy rozpoznawalnym stylu swoich wcześniejszych filmów, poszerzając go o mroczne wątki kryminalne przywodzące na myśl dzieła Tarantino. Drugiego w swoim dorobku Srebrnego Niedźwiedzia odebrał Richard Linklater, uznany za najlepszego reżysera za „Boyhood”. W filmie opowiadającym o dojrzewaniu, do którego zdjęcia nagrywano przez ostatnich 13 lat, przyglądamy się zmianom zachodzącym w życiu starzejących się w naturalny sposób bohaterów. Statuetka za najlepszy scenariusz powędrowała do rodzeństwa Brüggemannów za „Stations of the Cross” – mocną satyrę wymierzoną w kościół i religię. Pełna lista nagrodzonych na stronie festiwalu: www.berlinale.de... AC [link]

Muzyczne odkrycia na festiwalu filmowym? Berlińscy selekcjonerzy wychodzą naprzeciw Waszym oczekiwaniom – właściwie we wszystkich sekcjach tegorocznego Berlinale znaleźć można pozycje, w których muzyka gra główną rolę, a świat kręci się w rytmie wyśpiewywanych przez bohaterów kawałków. Na szczególną uwagę – spośród obejrzanych przeze mnie tytułów – zasługują trzy: szwedzko-duński „Someone You Love” z sekcji Panorama; brytyjskie „God Help The Girl” startujące w konkursie Generation oraz dokumentalny „20,000 Days On Earth”, uwieczniający tytułowy dzień z życia Nicka Cave’a. Pierwszy z tytułów to kameralny, wyciszony dramat o artyście, który po sześćdziesięciu latach hulaszczego (i samotnego) życia odnajduje w sobie odwagę, by kogoś pokochać – a tym szczęśliwcem jest jego dziesięcioletni wnuk, Noa, przebywający u dziadka pod nieobecność matki. Skrzyżowanie dramatu rodzinnego i kumpelskiej komedii staje się niezwykłym polem aktorskiego i wokalnego popisu, a oszczędnym skandynawskim emocjom doskonale wtóruje muzyka – aksamitny bas Mikaela Persbrandta (szczególnie w duecie z rewelacyjną Trine Dyrholm) jeszcze długo po seansie pobrzmiewa w uszach (o czym możecie przekonać się w trailerze powyżej). „God Help The Girl” to z kolei bardzo brytyjski komediodramat o trojgu społecznych outsiderów, którzy tylko za pomocą muzyki potrafią dawać upust kumulowanym w sobie emocjom i wciąż nie wiedzą, co zrobić z własnym życiem. Brytyjski humor, trochę problemów trawiących współczesnych nastolatków i świetny wokal Emily Browning – oto, czego możecie spodziewać się po projekcie sygnowanym muzyką Belle and Sebastian. „20,000 Days On Earth” polecamy natomiast wielbicielom talentu Nicka Cave’a – z filmu można dowiedzieć się m.in. o tym, co uczyniło wokalistę mężczyzną (literatura!) i jakie są jego największe lęki… a wszystko to okraszone kokieteryjną skromnością i zakulisowymi anegdotami – m.in. o spotkaniu Niny Simone czy współpracy z Kylie Minouge. PC [link]


„Boyhood” Richarda Linklatera ma duże szanse na zwycięstwo w konkursie głównym Berlinale.
Film zachwyca nie tylko oryginalną koncepcją fabularną, lecz także świetnymi kreacjami aktorskimi, prowokującymi do przemyśleń dialogami i świetnie wpisującą się w całość współczesną muzyką rozrywkową (m.in. Coldplay, Gotye). Twórca słynnej trylogii „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca” i „Przed północą” nowe dzieło zmontował z materiału nagrywanego w rocznych odstępach przez 13 (!) kolejnych lat. Głównego bohatera filmu, Masona (Ellar Coltrane), poznajemy jako beztroskiego 7-latka. Obserwujemy różne wydarzenia z jego życia aż do momentu, gdy chłopak opuszcza rodzinny dom i wyjeżdża do collage’u. Na ekranie starzeją się też pozostali bohaterowie, w których wcielili się m.in. Patricia Arquette, córka reżysera Lorelai Linklater oraz ulubieniec twórcy Ethan Hawke. Struktura filmu przypomina wieloodcinkowy serial, momentami naiwny i banalny. Mimo to z zainteresowaniem obserwujemy metamorfozy bohaterów, a niespełna trzygodzinny seans mija niepostrzeżenie – podobnie jak nasza młodość. AC [link]


„Aimer, boire et chanter”, nowy film Alaina Resnais nominowany do Złotego Niedźwiedzia, nagrody na pewno się nie doczeka.
Obraz stworzony na podstawie sztuki „Life of Riley” Alana Ayckbourna okazał się wielkim konkursowym rozczarowaniem. Zbyt teatralna gra aktorska, akcja rozgrywająca się w sztucznie wykreowanym świecie ograniczającym się głównie do prostej scenografii studyjnej, konstrukcja fabuły uniemożliwiająca głębsze zaangażowanie się w problemy bohaterów to elementy, które sprawiły, że ciężko przekonać się do nowego eksperymentu filmowego Resnaisa. Oczekiwania publiczności zawiódł również pokazywany w sekcji Panorama film Sophie Fillières, „Arrête ou je continue”, z Mathieu Amalrikiem w roli apatycznego małżonka, który od lat tkwi w wypalonym związku. W porównaniu do świetnego wystąpienia u boku Emmanuelle Seigner w „Wenus w Futrze”, aktor wypadł tutaj bardzo blado, a film po raz kolejny zdominowała kobieta – w tym przypadku nagrodzona dwom Cezarami Emmanuelle Devos. Honor francuskiej kinematografii uratował Pierre Salvadori, autor prezentowanego w ramach pokazów specjalnych obrazu „Dans la cour” z Catherine Deneuve i Gustavem de Kervernem. Pełna absurdalnych sytuacji fabuła koncentruje się wokół życia mieszkańców jednej z paryskich kamienic. Do komicznego świata lęków i pragnień bohaterów wprowadza nas aspołeczny konsjerż budynku, Antoine, któremu ciężko odnaleźć się w rzeczywistości bez codziennej dawki kokainy. Wbrew pozorom niosący ze sobą głębsze przesłanie film podbił serca widzów, o czym świadczyły entuzjastyczne salwy śmiechu towarzyszące projekcji. AC [link]


Śródziemie bez Arweny? Według niektórych przyjaciół autora opowieści o hobbitach, byłyby lepsze bez wątków opartych na relacjach damsko-męskich.
To dosyć szokujące zważywszy na to, że największe dzieło fantastyka jest niemalże kompletnie zdominowane przez postacie męskie. Wystan H. Auden, angielski pisarz i poeta, odradzał Tolkienowi wprowadzanie do „Władcy Pierścieni” wątku romansu pomiędzy Obieżyświatem, a elfią księżniczką. W liście z 1955 roku, Auden pisał do Tolkiena, że uważa związek tych postaci za niewnoszący nic do jakości powieści i że wszelkie zabiegi literackie związane z rozwijaniem go w przyszłości określił mianem marnowania energii. Jak wiemy jednak z biografii autora wątek miłosny, powracający wciąż w jego opowieściach pod różnymi postaciami był dla pisarza bardzo ważny. Historia Berena i Luthien, to również historia miłości nieśmiertelnej elfki i człowieka, dla którego ta zrzekła się daru Valarów – wiecznego życia. Auden nie wiedział również tego, że „Władca pierścieni” to zaledwie przedsionek do świata Śródziemia, którego szerszy, ale bardzo ogólny obraz widzimy w „Silmarillionie” i innych niedokończonych dziełach. Tolkien często powracał do tej historii na różne sposoby, bo widział w niej odbicie swojej miłości do ukochanej żony Edith. Wydaje się to oczywiste, że musiała się ona znaleźć w jego opus magnum. Opowieść ta, opowiadana na różne sposoby, w końcu ozdobiła nagrobek pisarza. upload.wikimedia.org...
GL [link]

Berliński konkurs główny coraz bliżej rozstrzygnięcia – po wyświetleniu ponad połowy filmów czas zacząć zastanawiać się nad faworytami. A tematycznie jest w czym wybierać, bo w oficjalnej selekcji znalazł się dramat kostiumowy o miłosnym trójkącie („Beloved Sisters”, z Friedrichem Schillerem w roli głównej), filmy zaangażowane rodzinnie i społecznie („Way of the Cross”, „Jack”, „Praia do futuro”), czarna komedia („In order of dissaperance”) czy – wielce nieudany – filmowo-teatralny eksperyment Alaina Resnaisa, „The life of Riley”. Faworytem krytyki od czwartego dnia zdaje się być niemieckie „Way of the Cross” – znakomicie opowiedziana i jeszcze lepiej zrealizowana opowieść o nastoletniej Marii, której życie podporządkowane jest w całości zasadom ortodoksyjnego katolicyzmu. Przedstawiona w czternastu rozdziałach historia nie stroni od doktrynerskich absurdów i sarkazmu, jednocześnie bawiąc i przerażając. Pytania o granice i sens wiary pozostają bez odpowiedzi, oddając widzom przywilej interpretacji. Duże szanse na główną nagrodę ma też kameralny irlandzki dramat o absurdach wojny – „`71”. Ujmuje w nim przede wszystkim skupienie na dramacie jednostki, która, wciągnięta w wojenną machinę, liczyć może jedynie na łut szczęścia i człowieczeństwo innych ludzi. Emocje, które płyną z ekranu zarówno za pośrednictwem formy, jak i treści filmu, bardzo identyfikują widza z bohaterem. Obraz zyskuje dodatkowe znaczenie szczególnie w kontekście wydarzeń na Ukrainie, opowiada bowiem o wojnie domowej: konflikcie brytyjsko-irlandzkim z 1971 r. Mając na uwadze pro-społeczny i interwencyjny charakter berlińskiego konkursu, można przypuszczać, że „`71” będzie jednym z silniejszych kandydatów do Złotego Niedźwiedzia, choć przed nami jeszcze dwóch mocnych graczy: „Boyhood” Richarda Linklatera oraz „Aloft” Claudii Llosy, zwyciężczyni konkursu z 2009 r. PC [link]


"Książki" na miarę naszych czasów.
Kiedy o istocie rzeczy stanowi jej wielkość, pojawienie się odpowiadającego im typu literatury pozostawało wyłącznie kwestią czasu. Gdy podstawową myślą towarzyszącą inżynierom stojącym za postępem techniki jest miniaturyzacja, tak w głowach pisarzy pojawiła się idea mikroopowiadań.
Ludzie nie mają już czasu czytać długich powieści. Życie polega na biegu do celu który będzie zawsze będzie dwa kroki przed nami. Stąd pomysł by skondensować opowiadanie tak by w rzadkich momentach, gdy można przystanąć, doświadczyć duchowej przyjemności.
W Polsce możemy się cieszyć z przetłumaczonych, przez studentów Uniwersytetu Wrocławskiego, mikroopowiadań. Zaserwowana przez nich porcja dobrej literatury może zachwycić swoją świeżością.
Zbiór mikroopowiadań do pobrania z linku poniżej.
www.mikroopowiadania.pl...
FT [link]

Strona 14 z 50
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |