Rzut okiem
PORTAL KULTURALNY

Rzut okiem

Polskie książki goszczą w Indiach. W New Delhi rozpoczęły się Międzynarodowe Targi Książki, których Polska jest gościem honorowym.
22. edycja New Delhi World Book Fair ze specjalnym udziałem Polski uświetni obchody 60. rocznicy nawiązania polsko-indyjskich stosunków dyplomatycznych. Targi odbywają się w Pragati Maidan Exhibition Center.
Na targach odbędzie się premiera tłumaczonej na język hindi książki dla dzieci "Mały Chopin" Michała Rusinka, a także zaprezentowane zostaną wydane w hindi "Szachinszach" Ryszarda Kapuścińskiego, "Szafa" Olgi Tokarczuk i "Opowieści galicyjskie" Andrzeja Stasiuka. Będzie można zobaczyć kilka wystaw: przygotowaną we współpracy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polskiego Instytutu w Indiach i Instytutu Książki ekspozycję "Poeta reportaży. Ryszard Kapuściński, 1932-2007", przegląd ilustracji z książek dziecięcych "Dziwny Świat: 20 polskich ilustratorów" oraz wystawę "Kraków - miasto literatury UNESCO".
Do New Delhi zostało zaproszonych sześcioro polskich autorów: Joanna Bator, Jacek Dehnel, Olga Tokarczuk, Michał Rusinek, Wojciech Jagielski i Małgorzata Gurowska - ilustratorka.
SW [link]


Czy powinna istnieć polska kolonia na Marsie? Jak być kobietą w nowej Polsce? Jak być artystą w nowej Polsce? Co powinniśmy umieścić w nowym Muzeum Żydowskim? Pytanie te zostały postawione w ramach pierwszej, indywidualnej wystawy Marthy Rosler w Polsce.
Ta amerykańska artystka zagości w CSW wraz z projektem: „Poradnik dla zagubionych: jak odnieść sukces w nowej Polsce” . Jest on skoncentrowany na codziennych realiach życia w Polsce. W kręgu zainteresowań aktywistki leżą kwestie społeczno-polityczne rozpatrywane z perspektywy kobiecej. Projekt składa się z debat, spotkań i performansów z udziałem aktywistów. Wystawa będzie stawać się na oczach widza, który stanie jej współautorem. W galerii pojawi się Ściana Demokracji, na której każdy będzie mógł zamieścić swoją sugestie. Socjologiczne podejście do sztuki ma na celu uwidocznienie istniejącej sieci powiązań różnych procesów społecznych. Czy sztuka może sprowokować do otwartych, konstruktywnych debat poprzez formułowanie zbiorowych i indywidualnych odpowiedzi? Czy Polacy jeszcze potrafią rozmawiać o zastanej rzeczywistości?
OW [link]


Warszawa czyta "Niewidzialne miasta".
Czytelnicy i czytelniczki wybrali książkę, która zostanie bohaterką drugiej edycji akcji Warszawa Czyta – będą to "Niewidzialne miasta" Italo Calvino. Zbiór krótkich, jednostronicowych opowieści, w których Marco Polo wyjaśnia Kubłaj-Chanowi czym jest miasto, zaintrygował czytelników przede wszystkim podobieństwem wizji przedstawianych przez autora do rzeczywistości warszawskich ulic. W uzasadnieniu organizatorzy akcji napisali, że książka ta "pokazuje, czym może być to miasto. Albo czym bardzo nie chcielibyśmy, żeby było. Wybraliśmy tekst, który dzięki swojej fragmentaryczności pozwala na liczne interpretacje". "Niewidzialne miasta" w rywalizacji o najważniejszą książkę Warszawa Czyta pokonały "Małe lisy" Justyny Bargielskiej, "Zaczyn" Filipa Springera i "Zaduszki" Rutu Modan. Tegoroczna edycja Warszawa Czyta odbędzie się w dniach 14-18 maja 2014 roku. Organizatorzy zachęcają do przyłączenia się do tworzenia programu tegorocznego wydarzenia. Zeszłoroczne, poświęcone "Cwaniarom" Sylwii Chutnik, obfitowało w liczne panele dyskusyjne, spotkania z autorami, wspólne czytania czy targi książek i czasopism. warszawaczyta.org... MM [link]


Ty decydujesz do kogo trafi Orzeł! Już za niecały miesiąc, 10 marca, odbędzie się ceremonia wręczenia Polskich Nagród Filmowych Orły 2014.
Prestiżowe nagrody rozdawane są w 18 kategoriach, a jedną z nich jest Nagroda Publiczności. Jeżeli jesteś użytkownikiem Filmwebu, to masz niepowtarzalną okazją, aby wybrać tegorocznego zwycięzcę spośród trzech nominowanych przez Polską Akademię Filmową obrazów, a są nimi: Chce się żyć Macieja Pieprzycy, Ida Pawła Pawlikowskiego oraz Imagine Andrzeja Jakimowskiego. Do 7 marca trwa głosowanie, które wyłoni laureata Nagrody Publiczności, wystarczy jedno przemyślane kliknięcie – wybór należy do Ciebie. Należy pamiętać, że ta nagroda jest dla twórcy chyba jedną z najważniejszych, ponieważ tworzy on swoje dzieło nie dla kogo innego, jak właśnie dla publiczności. Adres strony, przez którą odbywa się głosowanie www.filmweb.pl... K [link]


Znamy zwycięzców Berlinale! Złoty Niedźwiedź powędrował w ręce producentów chińskiego thrillera „Black Coal, Thin Ice” w reżyserii Diao Yinana.
Historia śledztwa prowadzonego przez byłego oficera policji, który zakochuje się kobiecie podejrzanej o udział w serii morderstw, nawiązuje do fabularnych wzorów klasycznych filmów detektywistycznych. Biorąc pod uwagę silną konkurencję, należy przyznać, że wybór jury stanowi w tym roku zaskoczenie. Srebrnego Niedźwiedzia odebrał startujący w konkursie po raz trzeci Wes Anderson, twórca wyróżniającego się gwiazdorską obsadą „Grand Budapest Hotel”. Reżyser pozostał przy rozpoznawalnym stylu swoich wcześniejszych filmów, poszerzając go o mroczne wątki kryminalne przywodzące na myśl dzieła Tarantino. Drugiego w swoim dorobku Srebrnego Niedźwiedzia odebrał Richard Linklater, uznany za najlepszego reżysera za „Boyhood”. W filmie opowiadającym o dojrzewaniu, do którego zdjęcia nagrywano przez ostatnich 13 lat, przyglądamy się zmianom zachodzącym w życiu starzejących się w naturalny sposób bohaterów. Statuetka za najlepszy scenariusz powędrowała do rodzeństwa Brüggemannów za „Stations of the Cross” – mocną satyrę wymierzoną w kościół i religię. Pełna lista nagrodzonych na stronie festiwalu: www.berlinale.de... AC [link]

Muzyczne odkrycia na festiwalu filmowym? Berlińscy selekcjonerzy wychodzą naprzeciw Waszym oczekiwaniom – właściwie we wszystkich sekcjach tegorocznego Berlinale znaleźć można pozycje, w których muzyka gra główną rolę, a świat kręci się w rytmie wyśpiewywanych przez bohaterów kawałków. Na szczególną uwagę – spośród obejrzanych przeze mnie tytułów – zasługują trzy: szwedzko-duński „Someone You Love” z sekcji Panorama; brytyjskie „God Help The Girl” startujące w konkursie Generation oraz dokumentalny „20,000 Days On Earth”, uwieczniający tytułowy dzień z życia Nicka Cave’a. Pierwszy z tytułów to kameralny, wyciszony dramat o artyście, który po sześćdziesięciu latach hulaszczego (i samotnego) życia odnajduje w sobie odwagę, by kogoś pokochać – a tym szczęśliwcem jest jego dziesięcioletni wnuk, Noa, przebywający u dziadka pod nieobecność matki. Skrzyżowanie dramatu rodzinnego i kumpelskiej komedii staje się niezwykłym polem aktorskiego i wokalnego popisu, a oszczędnym skandynawskim emocjom doskonale wtóruje muzyka – aksamitny bas Mikaela Persbrandta (szczególnie w duecie z rewelacyjną Trine Dyrholm) jeszcze długo po seansie pobrzmiewa w uszach (o czym możecie przekonać się w trailerze powyżej). „God Help The Girl” to z kolei bardzo brytyjski komediodramat o trojgu społecznych outsiderów, którzy tylko za pomocą muzyki potrafią dawać upust kumulowanym w sobie emocjom i wciąż nie wiedzą, co zrobić z własnym życiem. Brytyjski humor, trochę problemów trawiących współczesnych nastolatków i świetny wokal Emily Browning – oto, czego możecie spodziewać się po projekcie sygnowanym muzyką Belle and Sebastian. „20,000 Days On Earth” polecamy natomiast wielbicielom talentu Nicka Cave’a – z filmu można dowiedzieć się m.in. o tym, co uczyniło wokalistę mężczyzną (literatura!) i jakie są jego największe lęki… a wszystko to okraszone kokieteryjną skromnością i zakulisowymi anegdotami – m.in. o spotkaniu Niny Simone czy współpracy z Kylie Minouge. PC [link]


„Boyhood” Richarda Linklatera ma duże szanse na zwycięstwo w konkursie głównym Berlinale.
Film zachwyca nie tylko oryginalną koncepcją fabularną, lecz także świetnymi kreacjami aktorskimi, prowokującymi do przemyśleń dialogami i świetnie wpisującą się w całość współczesną muzyką rozrywkową (m.in. Coldplay, Gotye). Twórca słynnej trylogii „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca” i „Przed północą” nowe dzieło zmontował z materiału nagrywanego w rocznych odstępach przez 13 (!) kolejnych lat. Głównego bohatera filmu, Masona (Ellar Coltrane), poznajemy jako beztroskiego 7-latka. Obserwujemy różne wydarzenia z jego życia aż do momentu, gdy chłopak opuszcza rodzinny dom i wyjeżdża do collage’u. Na ekranie starzeją się też pozostali bohaterowie, w których wcielili się m.in. Patricia Arquette, córka reżysera Lorelai Linklater oraz ulubieniec twórcy Ethan Hawke. Struktura filmu przypomina wieloodcinkowy serial, momentami naiwny i banalny. Mimo to z zainteresowaniem obserwujemy metamorfozy bohaterów, a niespełna trzygodzinny seans mija niepostrzeżenie – podobnie jak nasza młodość. AC [link]


„Aimer, boire et chanter”, nowy film Alaina Resnais nominowany do Złotego Niedźwiedzia, nagrody na pewno się nie doczeka.
Obraz stworzony na podstawie sztuki „Life of Riley” Alana Ayckbourna okazał się wielkim konkursowym rozczarowaniem. Zbyt teatralna gra aktorska, akcja rozgrywająca się w sztucznie wykreowanym świecie ograniczającym się głównie do prostej scenografii studyjnej, konstrukcja fabuły uniemożliwiająca głębsze zaangażowanie się w problemy bohaterów to elementy, które sprawiły, że ciężko przekonać się do nowego eksperymentu filmowego Resnaisa. Oczekiwania publiczności zawiódł również pokazywany w sekcji Panorama film Sophie Fillières, „Arrête ou je continue”, z Mathieu Amalrikiem w roli apatycznego małżonka, który od lat tkwi w wypalonym związku. W porównaniu do świetnego wystąpienia u boku Emmanuelle Seigner w „Wenus w Futrze”, aktor wypadł tutaj bardzo blado, a film po raz kolejny zdominowała kobieta – w tym przypadku nagrodzona dwom Cezarami Emmanuelle Devos. Honor francuskiej kinematografii uratował Pierre Salvadori, autor prezentowanego w ramach pokazów specjalnych obrazu „Dans la cour” z Catherine Deneuve i Gustavem de Kervernem. Pełna absurdalnych sytuacji fabuła koncentruje się wokół życia mieszkańców jednej z paryskich kamienic. Do komicznego świata lęków i pragnień bohaterów wprowadza nas aspołeczny konsjerż budynku, Antoine, któremu ciężko odnaleźć się w rzeczywistości bez codziennej dawki kokainy. Wbrew pozorom niosący ze sobą głębsze przesłanie film podbił serca widzów, o czym świadczyły entuzjastyczne salwy śmiechu towarzyszące projekcji. AC [link]


Śródziemie bez Arweny? Według niektórych przyjaciół autora opowieści o hobbitach, byłyby lepsze bez wątków opartych na relacjach damsko-męskich.
To dosyć szokujące zważywszy na to, że największe dzieło fantastyka jest niemalże kompletnie zdominowane przez postacie męskie. Wystan H. Auden, angielski pisarz i poeta, odradzał Tolkienowi wprowadzanie do „Władcy Pierścieni” wątku romansu pomiędzy Obieżyświatem, a elfią księżniczką. W liście z 1955 roku, Auden pisał do Tolkiena, że uważa związek tych postaci za niewnoszący nic do jakości powieści i że wszelkie zabiegi literackie związane z rozwijaniem go w przyszłości określił mianem marnowania energii. Jak wiemy jednak z biografii autora wątek miłosny, powracający wciąż w jego opowieściach pod różnymi postaciami był dla pisarza bardzo ważny. Historia Berena i Luthien, to również historia miłości nieśmiertelnej elfki i człowieka, dla którego ta zrzekła się daru Valarów – wiecznego życia. Auden nie wiedział również tego, że „Władca pierścieni” to zaledwie przedsionek do świata Śródziemia, którego szerszy, ale bardzo ogólny obraz widzimy w „Silmarillionie” i innych niedokończonych dziełach. Tolkien często powracał do tej historii na różne sposoby, bo widział w niej odbicie swojej miłości do ukochanej żony Edith. Wydaje się to oczywiste, że musiała się ona znaleźć w jego opus magnum. Opowieść ta, opowiadana na różne sposoby, w końcu ozdobiła nagrobek pisarza. upload.wikimedia.org...
GL [link]

Berliński konkurs główny coraz bliżej rozstrzygnięcia – po wyświetleniu ponad połowy filmów czas zacząć zastanawiać się nad faworytami. A tematycznie jest w czym wybierać, bo w oficjalnej selekcji znalazł się dramat kostiumowy o miłosnym trójkącie („Beloved Sisters”, z Friedrichem Schillerem w roli głównej), filmy zaangażowane rodzinnie i społecznie („Way of the Cross”, „Jack”, „Praia do futuro”), czarna komedia („In order of dissaperance”) czy – wielce nieudany – filmowo-teatralny eksperyment Alaina Resnaisa, „The life of Riley”. Faworytem krytyki od czwartego dnia zdaje się być niemieckie „Way of the Cross” – znakomicie opowiedziana i jeszcze lepiej zrealizowana opowieść o nastoletniej Marii, której życie podporządkowane jest w całości zasadom ortodoksyjnego katolicyzmu. Przedstawiona w czternastu rozdziałach historia nie stroni od doktrynerskich absurdów i sarkazmu, jednocześnie bawiąc i przerażając. Pytania o granice i sens wiary pozostają bez odpowiedzi, oddając widzom przywilej interpretacji. Duże szanse na główną nagrodę ma też kameralny irlandzki dramat o absurdach wojny – „`71”. Ujmuje w nim przede wszystkim skupienie na dramacie jednostki, która, wciągnięta w wojenną machinę, liczyć może jedynie na łut szczęścia i człowieczeństwo innych ludzi. Emocje, które płyną z ekranu zarówno za pośrednictwem formy, jak i treści filmu, bardzo identyfikują widza z bohaterem. Obraz zyskuje dodatkowe znaczenie szczególnie w kontekście wydarzeń na Ukrainie, opowiada bowiem o wojnie domowej: konflikcie brytyjsko-irlandzkim z 1971 r. Mając na uwadze pro-społeczny i interwencyjny charakter berlińskiego konkursu, można przypuszczać, że „`71” będzie jednym z silniejszych kandydatów do Złotego Niedźwiedzia, choć przed nami jeszcze dwóch mocnych graczy: „Boyhood” Richarda Linklatera oraz „Aloft” Claudii Llosy, zwyciężczyni konkursu z 2009 r. PC [link]


"Książki" na miarę naszych czasów.
Kiedy o istocie rzeczy stanowi jej wielkość, pojawienie się odpowiadającego im typu literatury pozostawało wyłącznie kwestią czasu. Gdy podstawową myślą towarzyszącą inżynierom stojącym za postępem techniki jest miniaturyzacja, tak w głowach pisarzy pojawiła się idea mikroopowiadań.
Ludzie nie mają już czasu czytać długich powieści. Życie polega na biegu do celu który będzie zawsze będzie dwa kroki przed nami. Stąd pomysł by skondensować opowiadanie tak by w rzadkich momentach, gdy można przystanąć, doświadczyć duchowej przyjemności.
W Polsce możemy się cieszyć z przetłumaczonych, przez studentów Uniwersytetu Wrocławskiego, mikroopowiadań. Zaserwowana przez nich porcja dobrej literatury może zachwycić swoją świeżością.
Zbiór mikroopowiadań do pobrania z linku poniżej.
www.mikroopowiadania.pl...
FT [link]


Zastanawialiście się kiedyś, jak debiutowali Wasi filmowi ulubieńcy? Łódzka Szkoła Filmowa pozwala nam cofnąć się w czasie i obejrzeć etiudy studenckie takich sław jak Roman Polański, Krzysztof Kieślowski, Jerzy Skolimowski czy Krzysztof Zanussi.
A gratka to nie byle jaka, bo do tej pory dostęp do ich reżyserskich początków był ograniczony – legalnie mogliśmy obejrzeć je tylko przy okazji specjalnych przeglądów i festiwali. Waszej uwadze polecamy szczególnie „Dwóch ludzi z szafą” Romana Polańskiego – doskonałą filmową groteskę, która tyleż zachwyca i bawi, co skłania do refleksji. Obraz dwóch ludzi, wyłaniających się z morza z ogromnym meblem (oraz Polańskiego, który spuszcza manto jednemu z nich) bez wątpienia głęboko utkwi Wam w pamięci – dobitnie świadcząc o niepospolitej wyobraźni autora „Chinatown” i „Pianisty”.
Nie brakuje również ciekawych postaci wśród reprezentantów młodszego pokolenia: możemy prześledzić twórcze początki Jana Komasy, Małgorzaty Szumowskiej czy Sławomira Fabickiego. Warto pamiętać, że reżyserki debiut tego ostatniego, „Męska sprawa”, otrzymał nominację do Oscara (sic!) w kategorii fabuł krótkometrażowych. A to nie koniec niespodzianek – bo czy ktoś spodziewał się, że także Agnieszka Osiecka jest absolwentką legendarnej PWSFTviT? Więcej filmowych odkryć znajdziecie na: www.filmpolski.pl... PC [link]


W dniach coraz większej popularności seriali na tapetę scenarzystów znów trafia Neil Gaiman - jego "Amerykańscy bogowie" niedługo pojawią się w amerykańskiej telewizji.
Przygody głównego bohatera Cienia, który próbuje odnaleźć się w świecie mitologicznych bogów walczących ze swymi współczesnymi odpowiednikami takimi jak telewizja czy narkotyki, szybko stały się światowym bestsellerem. Wydana w 2001 roku książka nagrodzona została najważniejszymi nagrodami przyznawanymi fantastyce i zyskała szacunek czytelników. Teraz ma szansę zdobyć jeszcze większą popularność, gdyż na jej podstawie zrealizowany zostanie telewizyjny serial produkowany przez FremantleMedia. Poprzednia wytwórnia - HBO - wyprodukuje za to mini-serię opartą na "Chłopakach Anansiego", czyli luźnej kontynuacji "Bogów". Oznacza to zapewne, że Gaiman już niedługo znowu zawładnie naszą wyobraźnią, a do jego fanów czytelników książek, komiksów i kinomaniaków dołączyć będą mogli zwykli telewidzowie. M [link]


John Zorn na Berlinale.
Nowojorski kompozytor, multiinstrumentalista, jeden z najbardziej znanych muzyków współczesnej sceny awangradowej czwartego dnia festiwalu gościł w berlińskiej filharmonii. Światowej premierze rekonstrukcji cyfrowej „Gabinetu doktora Caligari” Roberta Wienego towarzyszyło premierowe wykonanie po części skomponowanej, a głównie improwizowanej przez Zorna z dużym wyczuciem kompozycji organowej. Pełen grozy i napięcia eksperymentalny akompaniament, momentami przekraczający wręcz granice słyszalności, w połączeniu z powstałym 94 lata temu obrazem, zachwycającym kunsztowną, ekspresjonistyczną scenografią, stworzył zupełnie nową jakość. Zgromadzona w wypełnionej co do ostatniego miejsca sali publiczność na ponad godzinę poddała się urokowi niemego obrazu, przenosząc się do zagadkowego świata demonicznego doktora i jego somnambulistycznego przyjaciela. Relację z koncertu będzie można obejrzeć 12 lutego w TV Arte. AC [link]


Geometryczne aspekty komunikacji.
"Układ N°1" to umieszczone w przestrzeni Laboratorium CSW zarysy dwóch sześcianów-jeden wpisany w drugi. Pierwszy charakteryzuje sztywna konstrukcja, natomiast drugi jest elastyczny, uległy na przekształcenia, których może dokonać performer, znajdujący się w jego wnętrzu. Ewa Śmigielska wpisuje człowieka w geometrie niczym Leonardo da Vinci w pracy Człowiek witruwiański. Układ przypomina lustrzane odbicie, co potęguje efekt i pozwala na równoczesne działanie, nie jednej, a dwóch osób. Każda ingerencja w jedną konstrukcję powoduje przekształcenie się drugiej przestrzeni. Przypomina to życie. Dlatego odrębne sześciany przypadły kobiecie i mężczyźnie. Ten performance to symboliczna relacja między dopełniającymi się przeciwieństwami. Ruch ich ciał wywołujący zmiany geometrii figur nasuwa skojarzenia z dialogiem bez słów. Czy ta rozmowa zakończy się kompromisem, a może tylko jedna strona dowiedzie swoich racji? Odpowiedzi na to pytanie możemy szukać od 4 lutego w Centrum sztuki Współczesnej, biorąc udział w projekcie Performance day, promującym artystów działających w tym obszarze sztuki.
OW [link]

„Yves Saint Laurent” i „Love is Strange” otwierają berlińską „Panoramę” – oba filmy zadebiutowały festiwalowo na europejskich ekranach. Biografia francuskiego projektanta w reżyserii Jalila Lesperta jest niestety ogromnie rozczarowująca – portret pozbawiono psychologicznej przenikliwości i spójnej fabuły; nawet mody jest w nim jak na lekarstwo. Wystarczy powiedzieć, że reżyser pokazuje kreacje YSL w poucinanych kadrach, które uniemożliwiają ich podziwianie, a każdy kolejny pokaz ilustruje muzycznie ariami z Pucciniego i Verdiego, które w takim natężeniu tracą na elegancji i stają się zwyczajnie pretensjonalne. Wielka szkoda ogromnego potencjału, który został roztrwoniony na szereg nieprzekonujących – i ledwo ze sobą powiązanych – „odsłon” z życia artysty. Film pozostawia poczucie niedosytu i konfuzji, bo fabuła nie porusza w pełni (w ogóle?) żadnego z aspektów skomplikowanego życia projektanta. Na szczęście balans jakości festiwalowej sekcji wyrównuje „Love is Strange”, nowy film Iry Sachsa. Czołowy twórca nurtu LGBT stworzył delikatny, krzepiący film o różnych obliczach miłości – i problemach, jakie może ona sprawiać. Zabawny, przejmujący, prawdziwy; zawieszony gdzieś pomiędzy „Zamieszkajmy razem” i „Ani słowa więcej” – choć chwilami wpada w manierę i posługuje się stereotypem, godny jest uznania i szczerej rekomendacji. Nie wiadomo jeszcze, czy film trafi do polskich kin. PC [link]

Trzeci dzień berlińskiego festiwalu został zdominowany przez premierę najnowszego filmu George’a Clooneya – „The Monuments Men”. Pokazowi towarzyszyła chyba najradośniejsza w historii konferencja prasowa (polecamy video powyżej), jednak sam film zawiódł pokładane w nim – ogromne – nadzieje. Oparta na faktach historia amerykańskiego oddziału, zajmującego się poszukiwaniem i odzyskiwaniem dzieł sztuki, zagrabionych przez Hitlera w czasie drugiej wojny światowej, nieudolnie próbuje naśladować „Bękarty wojny”. I choć dwie godziny mijają szybko, a technicznie niewiele można produkcji zarzucić – zdjęcia, montaż i aktorstwo stoją na bardzo wysokim poziomie – to nieustannie mamy wrażenie, że Clooney próbuje odcinać kupony od tarantinowskiej konwencji, która po kilkunastu minutach przestaje bawić, a zaczyna przypominać zestaw zmyślnie rozplanowanych gagów. Ciężko też pozbyć się wrażenia, że Amerykanie budują wokół europejskiego dziedzictwa jakąś narodową mitologię, kreując się na wielbicieli Michała Anioła, Rodina, Rembrandta i van Eycka – choć znani są raczej z nieco innej estetyki (patrz: Statua Wolności, Góra Rushmore, Empire State Building). Chłodne reakcje berlińskiej publiczności możecie skonfrontować z własnymi oczekiwaniami już 28. lutego, kiedy to „Obrońcy Skarbów” zagoszczą w polskich kinach. PC [link]


Alfred Molina i John Lithgow w związku? Takie rzeczy tylko w filmach Iry Sachsa.
„Love is strange”, najnowszy obraz reżysera prezentowany w sekcji Panorama tegorocznego festiwalu w Berlinie, to uderzająco prawdziwy portret miłości dwojga dojrzałych mężczyzn. Po niemalże 40 wspólnie spędzonych latach, George i Ben decydują się na wzięcie ślubu. Zalegalizowanie ich związku wywołuje jednak prawdziwą lawinę problemów. Wkrótce George traci posadę nauczyciela muzyki w katolickiej szkole, a kłopoty finansowe zmuszają mężczyzn do sprzedania mieszkania. Tymczasowa rozłąka, pomieszkiwanie kątem u najbliższych, trudności ze znalezieniem nowego lokum – wszystko to zaburza stosunki panujące w rodzinie, wystawiając na próbę lojalność i wyrozumiałość jej członków. Nawet najbardziej absurdalne sytuacje rodem z Kafki nie są jednak w stanie zaburzyć uczucia łączącego głównych bohaterów – pełnego harmonii i tęsknoty, niczym akompaniująca obrazowi muzyka Chopina. Po niezbyt udanym „Keep the light’s on”, Sachs zdaje się trafiać w samo sedno, zwracając uwagę na wartości, jakie powinny charakteryzować relacje panujące w rodzinie – w gruncie rzeczy każdy rodzaj miłości jest tak samo skomplikowany. AC [link]

Amazon opublikował listę stu książek, które trzeba przeczytać. Choć takie zestawienia cechują się drobnomieszczańskim smrodkiem, warto je przejrzeć, żeby wiedzieć, jakie są kulturowe trendy i nieznanie jakich lektur jest w dobrym tonie. Lista Amazona rozciąga się na książki napisane w przeciągu ostatnich dwustu lat i obejmuje dzieła oraz gatunki najprzeróżniejsze. Dzieła są niestety opublikowane w porządku alfabetycznym, więc żadna książka nie jest bardziej warta czytania niż pozostałe - po prostu trzeba znać wszystkie. Znalazły się tu między innymi: "Harry Potter i kamień filozoficzny", "Seria niefortunnych zdarzeń. Przykry początek", "Rok 1984", "Lolita", "Buszujący w zbożu", "Duma i uprzedzenie". Nie sposób i nieciekawie wymieniać wszystkie pozycje, więc zainteresowanych odsyłamy na stronę Amazona"
edition.cnn.com... KN [link]


Rozpoczęła się zbiórka funduszy na realizację drugiego filmowego projektu muzyka i reżysera, Adama Greena.
Autor surrealistycznego "The Wrong Ferarri" ukończył prace nad scenariuszem do "Aladdina" - humorystycznej, współczesnej wersji historii z "Baśni tysiąca i jednej nocy". Opowieść przeniesiona zostanie w realia współczesnego amerykańskiego miasta rządzonego przez skorumpowanego Sułtana i przybliży losy chłopca wychowanego w patologicznej rodzinie. Swój udział w projekcie potwierdzili już Natasha Lyonne, Macaulay Culkin i Devendra Banhart. Adam, we współpracy m.in. z Binki Saphiro i muzykami Warpaint i Little Joy, pracuje też nad albumem, który posłuży jako ścieżka dźwiękowa do "Aladdina". Ci, którzy zetknęli się już z pierwszym filmem Greena, wiedzą czego można spodziewać się po jego następcy. Debiut reżyserski muzyka w całości nakręcono iPhonem i okrzyknięto mianem "Felliniego na ketaminie". W filmie pojawili się m.in. Macaulay Culkin, Devendra Banhart i Pete Doherty. Tuż po ukończeniu nagrań film został udostępniony za darmo w internecie. Pobrano go ponad 300.000 razy. Kto wie, być może "Aladdin" będzie miał szanse pobić rekord swojego poprzednika.
www.kickstarter.com... MK [link]

Strona 14 z 49
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |