sztuka
PORTAL KULTURALNY
14 lipca 2013

Zakochaj się w odbiciu

W Forcie Sokolnickiego trwa właśnie wystawa „Odbicie“, na której znalazły się portrety bliskich przyjaciół oraz autoportrety Laury La Wasilewskiej. Z artystką rozmawiamy o tym, dlaczego naszą naturalną potrzebą jest sportretowanie Marylin Monroe, kiedy przychodzi czas na wykonanie autoportretu i jak w obrazie zobaczyć własne odbicie... z/bez pomocy lustra.

Laura La Wasilewska

MAGAZYN: Wśród młodych artystów nie często spotyka się dziś temat portretu. Co fascynuje Cię w ludziach?

Laura La Wasilewska: Miałam trochę odmienne wrażenie. Wydaje mi się, że przeżywamy renesans portretu. Widzę to w tym, że obecnie artyści albo tworzą portrety dekoracyjne, gdzie twarz jest tylko pretekstem dla kompozycji, albo starają się ukazać na obrazach znane postaci, głównie przedstawicieli popkultury: Marylin Monroe, czy James‘a Deana. Istnieje tu taka naturalna potrzeba pokazania kogoś, kogo publiczność zna, więc teoretycznie chętniej będzie chciała zobaczyć jego portret.

Moja praca dyplomowa była serią portretów oscylujących wokół modela obecnego wówczas na Akademii. Od trzech lat po studiach realizuję jednak portrety osób, które znam. Kiedyś Leonardo da Vinci powiedział, że "tworzy swoje autoportrety poprzez portrety innych". Ja również tworzę siebie poprzez innych, chociaż na obecnej wystawie "Odbicia" można zobaczyć również moje autoportrety.

Czyli zdecydowałaś się dopełnić wystawę swoimi wizerunkami?

Tak, zrobiłam to po raz pierwszy. Wystawa "Odbicie" jest dialogiem mojej własnej osoby z bliskimi, szeroką publicznością. Potrzebowałam do tego czasu. W końcu dojrzałam, by stworzyć autoportrety, nawet bardzo intymne, osobiste autoportrety - akty, na których namalowałam fragmenty mojego ciała.

Chciałaś zatrzymać siebie na obrazie?

Tak, chociaż jestem młodą osobą. Myślę, że miałam potrzebę stworzenia takiego emocjonalnego portretu. Samoakceptacji. 

Wcześniej występowałaś po drugiej stronie - jako artystka.

Do tej pory występowałam jako autor, który tworzy portrety innych, najczęściej z natury. Teraz niektórzy czują się swobodniej, kiedy mają gwarancję, że nie będą musieli pozować, a wystarczy, że zrobię im zdjęcia. Ale nie jest ze mną tak łatwo. Zawsze to podkreślam na głos, że spotkanie ze mną nie trwa dwóch godzin, tylko prawie cały dzień. Spotykam się z daną osobą i od momentu rozmowy zaczynam ją portretować w swojej głowie. Im dłużej rozmawiamy, tym wyraźniej widzę, co będę chciała pokazać na portrecie. To jest taki proces. Tworzę małe albo duże szkice, a jeśli nie mam takich możliwości to korzystam z aparatu. Są to jednak moje własne zdjęcia, wykonywane przeze mnie.

Liczy się dla Ciebie charakter, osobowość portretowanego?

Jest to dla mnie ważne, ale nie wybieram w ten sposób, że szukam osób ciekawych świata, artystów, czy jeszcze innych... Szukam naturalnych cech w każdym. Każdego dnia wyglądamy inaczej ...

Jak zachowują się Twoi bliscy w chwili, gdy ich portretujesz?

To jest dla mnie bardzo duży komplement, kiedy słyszę, że portretuję bliskich, przyjaciół tak, jakby chcieli sami być odbierani, a najczęściej przez rodzinę, przyjaciół są inaczej postrzegani. Ja trzymam się rzeczywistości która staje sie pretekstem do metafor. Kiedyś ktoś mnie zapytał: w jaki nurt wpisuje się moja twórczość. Nazwałam ją  realizmem ekspresyjnym. Realizm dlatego, że odnoszę się właśnie do rzeczywistości, a ekspresyjny, ponieważ działam pod wpływem emocji. Mówię też o pewnym warsztacie. Dla mnie charakterystyczny jest detal, który osadza portretowaną osobę w określonych realiach, dopełnia ją. Jeśli na obrazie pojawia się szczegół to dopowiadamy sobie do portretu historię. Staram się, żeby portrety, które tworzę były lekkie w odbiorze, ale nie zawsze takie są.

To stąd wziął się tytuł wystawy - "Odbicie"?Zakochaj się w odbiciu

W każdym z tych portretów może zobaczyć własne odbicie. Na wystawie po raz pierwszy pokazuję własne autoportrety, są one nierozerwalną częścią ekspozycji. Co ciekawe, wszyscy zwiedzający chcą robić zdjęcia ze mną i moim autoportretem. Każdy jakby odnajduje w nich siebie. Stajemy się „nadzy“, nieskrępowani.

Wystawę odwiedzają różne grupy: są odbiorcy, którzy znają moją twórczość, moi znajomi, ale również duża część, która spotyka się z moimi pracami po raz pierwszy. Jest to ciekawe zjawisko, ponieważ każda z tych grup inaczej je odbiera, moje prace wzbudzają w nich różne emocje.

Miałaś już wiele wystaw w Polsce i za granicą. Właśnie wróciłaś z IV Międzynarodowych Targów Sztuki w Wilnie. Jakie prace tam pokazałaś?

Do tej pory stworzyłam cztery portrety Lucjana Freuda. Jest to wyjątkowy przykład osoby, której nigdy nie poznałam. Właśnie w Wilnie pokazałam trzy portrety artysty i wszyscy pytali mnie: dlaczego Freud? Interesowała mnie kwestia tego, czy artyści znani mogą zafascynować nas na tyle, by tworzyć ich portrety. A Freuda namalowałam w chwili, kiedy moje koleżanki pojechały same do Londynu na jego wystawę retrospektywną, a ja zmuszona byłam zostać w Warszawie. Freud zafascynował mnie na tyle, że postanowiłam go sportretować. Ciekawiło mnie również to, że wszyscy postrzegają go jako dojrzałego artystę, a ja chciałam zobaczyć jak wyglądał jako młoda osoba. Udało mi się więc dotrzeć do 40 zdjęć Freuda, które znajdują się w Bibliotece National Gallery w Londynie. Pomogło mi to stworzyć portrety młodego artysty. 

Skończyłaś Europejską Akademie Sztuk w Warszawie pod kierunkiem znanych profesorów: Antoniego Fałata, Barbary Szubińskiej, Franciszka Starowieyskiego. Te wszystkie osoby pomogły Ci odnaleźć własny styl w malarstwie?

Jestem szczególnie wdzięczna trzem profesorom, którzy wpłynęli na mnie. Przede wszystkim profesor Starowieyski, który cały czas jest dla mnie autorytetem. Miał on ogromny wpływ na moją twórczość, ponieważ bardzo dużo rozmawiał ze swoimi studentami, mówił, że sam nie lubi białych kartek. Ja zaś lubię szary papier, który jest już dla mnie charakterystyczny. Moje prace nie są oprawione, ani nie wiszą przy ścianie, lecz w przestrzeni. Żyją.

Profesor nie patrzył nigdy przez pryzmat tego co on robił. Był świetnym znawcą sztuki baroku, ale był również bardzo otwartym człowiekiem, co pomogło mi otworzyć się na własną twórczość.

Wystawę "Odbicie" robiłaś razem z Agą Pietrzykowską?

Tak, Aga jest kuratorem wystawy. Jednak w tym przypadku, z uwagi na to, że pracujemy razem, dużo rozmawiamy i ustalamy wspólnie. Dialog jest bardzo ważny przy tworzeniu wystawy. My na co dzień jesteśmy kuratorkami i artystkami, dlatego inaczej podchodzimy do realizacji takich działań, mamy szersze spojrzenie.

Razem z Agą tworzycie duet  L&A CURATORS Zakochaj się w sztuce | Fall in love with art. Skąd wziął się pomysł duetu kuratorskiego?

Dokładnie rok temu założyłam grupę Młodzi Sztuką (razem z Edytą Dzierż), która dziś liczy sobie ponad 100 artystów. Poszłam wówczas na wystawę, na której prezentowane były również prace Agi i przedstawiłam się nie jako artystka, lecz jako kurator. Poznałam wtedy Agę i zaproponowałam artystkom obecnym na wystawie dołączenie do Młodych Sztuką. Po pewnym czasie, kiedy udało mi się spotkać z Agą, zaproponowała mi zorganizowanie wystawy zbiorowej na walentynki w Forcie Sokolnickiego. Kiedy ze sobą pisałyśmy i rozmawiałyśmy w pewnym momencie wyszło, że myślimy bardzo podobnie. Sam tytuł ówczesnej wystawy "Zakochaj się w sztuce" wymyśliłyśmy wspólnie. Wystawa odniosła ogromny sukces. Znalazły się na niej różne media: od malarstwa, po fotografię. Była to nasza pierwsza wspólna wystawa, po której podjęłyśmy decyzję, że chcemy działać wspólnie, jako duet.

Współpracowałyśmy już z różnymi twórcami. Jest to wielka odpowiedzialność, ponieważ jako kurator musisz zająć się również PR-em, sponsorami i promocją. Obecnie mamy bardzo dużo planów. Nie skupiamy się tylko na wernisażu, ale również w trakcie trwania wystawy staramy się mocno ją promować, zdobywać jak największą publiczność i jednocześnie myśleć nad kolejnymi zadaniami, które na nas czekają. Wzniecać potrzebę otaczania się sztuką, przebywania w jej towarzystwie, kupowania, emocji jakie wzbudza.

Laura La Wasilewska "Odbicie"| "Reflection"

Galeria Sztuki FORT, Fort Sokolnickiego w Parku Żeromskiego 

wystawa będzie czynna do końca lipca, wstęp wolny

soboty i niedziele 12.00 – 17.00

dni powszednie 17.00 – 20.00

następna
strona
poprzednia
strona
przejdź do strony: 123

Zobacz także